Ta piękna pora roku zbliża się do nas powolutku
i nieśmiało. Dodajmy jej odwagi, żeby na dobre
zagościła w naszym krajobrazie i sercach, czytając
wiersze, których jest główną bohaterką.
Teresa Jóźwiak
„Wiosna” M. Czerkawska
– Trzeba na strych wynieść sanki –
woła Krysia, biegnąc gankiem
– na podwórku w szarych bzach
wróble krzyczą, że aż strach:
Wiosna, wiosna!
Z okna widać krzak dokładnie,
lecz choć chciałbyś, nie odgadniesz,
gdzie gałązka, a gdzie ptak.
Ćwierka, śpiewa cały krzak:
Wiosna, wiosna!
Z grządki jeszcze nie skopanej
wychyla się tulipanek,
pokazuje krzywy nos,
jakby chciał też wołać w głos:
Wiosna, wiosna!
Każde pole, każda łąka
już swojego ma skowronka.
Tirli, tirli, ti, ti, tim…
Zaśpiewajmy razem z nim:
Wiosna, wiosna!
„Wiosenne pytania” H. Łochocka
Ile wiosna ma głosów
i pośpiewów i kwileń,
gwizdu drozdów i kosów
i zielonych nut – ile?
Szepcze ciepłym podmuchem,
szemrze brzozą nad płotem,
piszczy z ptaszkiem – maluchem,
brzmi bocianim klekotem.
Ile wiosna barw rodzi,
ile blasków, odcieni,
gdy błękitem z chmur schodzi
i w kałużach się mieni?
„Wiosenne porządki” J. Ratajczak
Najpierw trzeba
zamieść niebo.
Potrzebne są do tego
drzewa otrzepane ze śniegu,
jak długie miotły zbierające
chmury z wiosennego słońca.
Potem trzeba pole
od szronu uwolnić,
aby kiełki mogły przebić łupiny,
podskoczyć do blasku zwinnie
i dopiero w jesieni
zawstydzić się, zarumienić.
„W marcu jak w garncu” J. Kulmowa
W marcu
gotuje się wiosna w garncu.
Miesza się.
Bulgocze.
Burzy.
Słońcem wzbiera w każdej przydrożnej kałuży.
To zastyga przymrozkiem niewielkim,
to zielonych pąków wypuszcza bąbelki,
to znów śniegiem jak kożuchem się zetnie,
to się wiatrem zakotłuje po ogrodach,
aż się nam uwarzy marcowa pogoda.
I przeleje się,
wykipi
mokrym kwietniem.
„Powróciły do domu bociany” J. Kasprowicz
Powróciły do domu bociany,
z zamorskiej powróciły ziemi.
Słonko skrami grzeje promiennymi,
kwiat po łąkach lśni się rozsypany.
Dźwięczą srebrne rzeki,
szumi bór daleki,
żywiczne śląc zapachy na rozległe łany.